Sześciolatki do przedszkola?

Z niepokojem obserwuję już od dawna dyskusje i spory społeczne dotyczące obowiązku szkolnego/przedszkolnego (odpowiednie skreślić :)) dla sześciolatków. Dlaczego? Dlatego, że uważam, że kłótnie te nie mają większego sensu.Mówiąc brutalnie – mnie to po prostu niewiele obchodzi. Nie interesuje mnie jakoś szczególnie to, czy za dwa lata moje sześcioletnie dziecko pójdzie do zerówki, czy do pierwszej klasy. Nie dlatego, że o nie nie dbam – ale po prostu to nie jest takie ważne. Czy będzie tam, czy tam – będzie wówczas poza domem, z opieką na czas mojej pracy. Taką czy inną. I będzie się czegoś uczyć…

No właśnie, nauka. Przecież dzisiejsza szkoła, szczególnie podstawowa, jakoś wiele nie uczy. Nie ma nawet większości za naszych czasów osobnych jeszcze przedmiotów. Nie żeby zresztą z gimnazjami było lepiej… i nie żeby lepiej było z samym przedszkolem. Czy wiecie, że niektórych przedszkolach jest odgórny zakaz nauczania dzieci czytania i pisania, żeby „nie były nad wyraz rozwinięte idą do szkoły” ?!

images

Przeciwnicy nauczania dzieci w wieku lat sześciu argumentują, że dzieci te są za młode, by wysiedzieć na lekcji. Ale nawet dwuletnie dziecko w żłobku ma coś w rodzaju czterdziestopięciominutowych lekcji (rytmika, angielski). A w tej pierwszej klasie dla sześciolatków lekcje i tak nie są zbyt rygorystyczne. Dziecko może wstać, bawić się. To nie jest szkoła, w której trzeba siedzieć na sztywno, i wcale tak bardzo nie różni się od dawnej zerówki, gdzie już czegoś uczono…

Moim marzeniem jako pracującego rodzica z jakimiś tam, może nie największymi, ale jednak ambicjami zawodowymi jest to, bym miała zapewnioną opiekę nad małym. Bym nie musiała drżeć, czy dostanie się do przedszkola, czy będę musiała siedzieć z nim w domu albo płacić 800 złotych za przedszkole prywatne.A czy to będzie zerówko podobna do szkoły, czy szkoła podobna do zerówki, to już mniejszy problem, o ile nauczyciele będą sensowni.

7m

Jeszcze jedno – przez obecne reformy i powrót do uczenia sześciolatków w zerówce w przedszkolach ma podobno w tym roku brakować miejsc dla… trzylatków. Logiczne, wszak wrócą sześciolatki, więc sumarycznie miejsc będzie mniej. Świetnie, prawda?

Zostaw odpowiedź