Co robić w listopadzie – metody na jesienne wieczory.

Tak naprawdę listopad chyli się już w momencie, gdy piszę ten post, ku końcowi, ale temat jest nadal aktualny. No bo przecież to straszne – przed nami jeszcze tak naprawdę całe trzy długie miesiące zimy! Śnieg, plucha, szaruga, a przede wszystkim temperatury, które skutecznie zniechęcają nas do wychodzenia i aktywnego wypoczynku.

Do tego dochodzi jeszcze jedno – tak wcześnie robi się ciemno! No nic dziwnego, mamy na półkuli północnej zimę. Ale spokojnie – to akurat zacznie się zmieniać już niebawem. Dzień zacznie się znów wydłużać już od 22 grudnia.

campaign-4351-przytulne-wnetrze_locale-pl

Źródło: www.iamlika.pl

Póki co warto znaleźć sobie jakieś ciekawe zajęcia na długie, zimowe wieczory. Oto kilka moich propozycji:

  1. Nauka gry na instrumencie. Przyznam, że sama nie mam na to czasu – rodzina i praca wystarczająco mnie już absorbują, a taka nauka wymaga skupienia i ogromnej systematyczności. Ale może kiedyś… Cóż, zazdroszczę wszystkim tym, którzy czas na to akurat mają.
  2. Podnoszenie kwalifikacji zawodowych. Choć nie brzmi to najciekawiej, to idealny czas na tę jakże pożyteczną i owocna w skutkach decyzję. Ja na przykład lubię właśnie zimą uczyć się nowych języków programowania.
  3. Czytanie. Temat-rzeka. Tak naprawdę mnóstwo „zaległych” pozycji przeczytałam tamtej zimy (między innymi całego Stephensona, o którym napiszę kiedyś w osobnym wpisie). Na grudzień tego roku zostawiam sobie pozycję, która jako jedna z naprawdę nielicznych mnie ostatnio zaintrygowała – a mianowicie „Dygot” Jakuba Małeckiego.
  4. Gotowanie, a jakże. Przy okazji można w chłodne wieczory znakomicie ogrzać się w kuchni, przy piecu.
  5. Czytanie artykułów naukowych. To jedna z moich nowych pasji. Osobiście polecam archeologię, astronomię i psychologię, ale też bardziej egzotyczne rzeczy – na przykład memetykę.
  6. Nieco z innej beczki – porządki w garderobie. To świetny czas na szycie, przeróbki, a także gruntowny przegląd i wyrzucenie/oddanie tego, co nie jest już na potrzebne.
  7. Jakiś dobry serial. Najlepiej taki, który ma kilka sezonów. Mała rada – jeśli czujecie, że macie zbędne kilogramy, lub po prostu brakuje wam ruchu, można przy nim ćwiczyć. Najlepiej 1-2 godziny dziennie.
  8. Jakieś szaleństwo – coś, czego zawsze chcieliśmy uczyć się/spróbować – a nigdy nie było dobrej okazji. Może nauka ikebany, może własna strona www, może taniec brzucha, który „rozgrzeje” was w zimne wieczory?

To kilka pomysłów. Pewnie macie własne – chętnie przeczytam :) A na koniec….

indeks

Źródło: tenajlepsze.pl

Zostaw odpowiedź