Energia ekologiczna – czy to się opłaca?

Wiele mówi się ostatnio i pisze na temat alternatywnych źródeł energii. I mi ten temat nie jest obcy – no bo przecież czymś dom trzeba ogrzać i oświetlić, a mieszkanie mam od pewnego czasu większe niż dawniej, za czasów studenckich. Zastanawiałam się na przykład, jak to jest w naszym pięknym kraju z energią wiatru. Wnioski są, powiedzmy, średnio optymistyczne – ale pojawia się też promyk nadziei.

Najpierw nieco statystyk. Sprawdzimy, gdzie w Polsce znajdują się w ogóle farmy wiatrowe, i ile łącznie wytwarzają energii. Według oficjalnych danych, do czerwca 2014 roku zainstalowano u nas 890 elektrowni wiatrowych, a mimo to – zdaniem specjalistów – nasycenie farmami wiatrowymi w Polsce należy wciąż do najniższych w Europie, jeśli bierzemy pod uwagę wszystkie kraje, w tym np. słynną z nich Holandię.

Energia wytwarzana bezpośrednio z wiatru stanowi przy tym około ponad 13 procent ogółu wytwarzanej w skali kraju energii. Łącznie, elektrownie wiatrowe w Polsce w roku 2013 wytworzyły 5, 822 tys. Gwh energii, ale – co być może ważniejsze i ciekawsze – były przy tym źródłem ponad połowy energii dostarczonej ze wszystkich źródeł odnawialnych. Tym niemniej nadal nie jest dobrze, gdy przyjrzymy się ilościom energii wytworzonej przy spalaniu węgla (84,566 tys. GWh).

332_Energetyka_wiatrowa_ma_duzy_potencjal_na_Baltyku_1

Źródło: oze.gep.com.pl

W porównaniu z tradycyjnymi źródłami, elektrownie wiatrowe mają też jednak dużo większą dynamikę wzrostu. O ile w przypadku najpopularniejszego surowca w Polsce – węgla kamiennego – roczny wzrost produkcji to mniej niż jeden procent, to już wszystkie wiatraki wyprodukowały jej w ubiegłym roku o ponad połowę więcej niż w jeszcze poprzednim.

Ale gdzie te wiatraki są i jak się do nich podpiąć? W tej kwestii niestety niewiele można zrobić. Zagłębiem farm wiatrowych w Polsce jest województwo kujawsko-pomorskie, jest tu ponad 25 procent wszystkich takich farm w Polsce. Dalsze ich duże skupiska to województwa łódzkie i wielkopolskie.

energia_mapa_wiatru

Źródło: www.hejan.pl

Problem w tym, że wiatraki te biorą udział głównie w dostarczaniu energii dla sąsiednich miast. Nie sposób „przypiąć się” do nich na znaczną odległość, bo brakuje w ogóle tego typu ofert. Wydaje się więc, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem byłoby postawienie sobie w ogródku własnego, prywatnego wiatraka, tylko na swój, lub swój i np. sąsiada użytek. Aby to jednak było opłacalne, w Twojej okolicy musi być „wietrznie”. A co to znaczy wietrznie? Obrazuje to chyba najlepiej powyższy obrazek.

Jest jeszcze jeden „drobny” problem – zarówno miasta, jak i wielcy dostawcy niechętnie patrzą na tego typu praktyki. W zależności od gminy możesz dostać zakaz budowy własnej, nawet niewielkiej elektrowni, lub też mieć w związku z tym poważne problemy natury administracyjnej.

Pozostaje więc mieć nadzieję, że w przyszłości i to się zmieni – ale zależy to w dużej mierze od inteligencji wybieranych przez nas już dziś polityków.

Zostaw odpowiedź