Jak często kupujesz buty?

Przyznam szczerze, że opinie i zwyczaje ludzi związane z kupowaniem obuwia czasem dosłownie powalają mnie na kolana. Nigdy nie myślałam o tym, że człowiekowi naprawdę potrzeba do szczęścia aż kilkunastu par butów, i że dla niektórych ich kupowanie jest prawdziwym sportem. Po tym, co ostatnio widziałam w sieci, szczególnie jeśli chodzi o buty CCC, wydaje mi się to wręcz niewiarygodne…Po pierwsze – ludzie odwołują się do butów często tak, jakby ich posiadanie, i to w ilościach hurtowych, musiało być jakimś wyznacznikiem nie tyle dobrobytu, co wręcz minimum socjalnego niezbędnego do przeżycia. Wiele razy ostatnimi czasy spotkałam się z takimi stwierdzeniami – ostatnio przy okazji skomentowania jakiegoś artykułu, gdzie była mowa o zbiórkach crowdfundingowych na chore dziecko. Ktoś napisał pod moim postem, że przecież obowiązku wpłacania nie ma, ale czasem parę złotych dać można bo prawie każdego stać, że to bez sensu – a jak uważam inaczej, to mam dać 100 złotych i nie kupić sobie butów na wiosnę. Czy planowałam kupować buty na wiosnę? No, nie. Miałam jeszcze dwie pary z tamtego roku. Czy Polacy naprawdę kupuję buty co 3 miesiące? Mają ich po 20, 30 40 par? Nawet faceci? Poza tym co to w ogóle za argumentacja?

ccc-trendy-wiosna-lato-2014_111701_5

Ile potrzeba par butów do szczęścia? Większości osób, które znam, pomiędzy 4 a 10. Źródło: CCC

Po drugie – ktoś podesłał mi wczoraj artykuł, który dosłownie zwalił mnie z nóg. Nomen omen. Ja już nawet rozumiem, że ktoś może pochodzić z bardzo biednego domu, że ktoś może całe życie tęksnić za pełną szafą, że ktoś lubi się – po prostu – stroić, ale coś takiego? Zobaczcie ten tekst o butach.Dla mnie to jest tak durne że aż zakrawa na żart. Bieda biedą, ale „wypożyczać” buty ze sklepów? Oddawać pod pretekstem reklamacji, gdy tylko zmieni się pogoda lub pora roku? Robić sobie ze sklepu salon i wypożyczalnię? Tak na chama? Wybaczcie, ale to naprawdę przekracza moje zdolności pojmowania. Tym bardziej, że buty CCC naprawdę nie należą znowu do tych najdroższych, a buty jak to buty w ogóle – po kilku dniach a tym bardziej tygodniach noszenia noszą już wyraźne ślady zużycia. To, że zdarł się flek czy zabrudził, otarł nosek, to naprawdę nie jest powód do reklamacji. A tak w ogóle to o obuwie trzeba dbać.

3a83871dd8c38dc33c3fba78dcf4cbcd,640,0,0,0

Zniszczone buty można spotkać już nawet na sklepowych półkach – czyżby ludzie nieumiejętnie je przymierzali? Źródło: natemat.pl, CCC

Po trzecie – co wy, kobiety, macie z tym, że dane buty pasują tylko do kilku sukienek czy spodni? Owszem, nawet ja to wiem, że nie wszystko pasuje do wszystkiego, i nie powinno się raczej zakładać czerwonych kozaków do niebieskiej sukienki plażowo-letniej. Ale bez przesady! Można założyć czarne buty do białego czy szarego kostiumu. Czasem wręcz nie jest dobrze, gdy wszystko jest tego samego koloru. Aha, i jeszcze jasne buty też pasują nie tylko do jasnych rzeczy. I buty nie muszą być dokładnie w kolorze torebki. To nie tędy droga – gustu nie da się opisać zestawem barw takich a takich. Już prędzej trzeba się zdać na intuicję.

A tak jeszcze na koniec – nie jest wcale aż tak ważne, jakie buty nosisz, czy są to buty CCC czy buty z targu za 20 złotych, czy masz ich 3 pary, czy 30. Ważny jest gust ogólny. Żadne, nawet najdroższe obuwie nie uratuje cię, jeśli założysz brzydką sukienkę lub będziesz mieć za mocny makijaż. Buty to tylko buty, i jest to również jedna z ostatnich rzeczy, na jakie facet zwraca uwagę u kobiety. Więc chyuba nie warto dla nich kraść, kombinować, czy robić z siebie idiotę w sklepie.

A ty, ile masz par butów w domu?

Zostaw odpowiedź